stammheim.blog

You've got everything now 2010-02-03 22:18:54

była to pierwsza połowa roku

Pewnie, że sam je sobie stworzyłem. Ale mimowolnie. Poza tym, ono i tak istniało. I tak w nim siedziałem, w samym środku. Mogłem zamknąć wtedy oczy, albo patrzeć w inną stronę. I co by to zmieniło? Sam kazałeś mi wypisać listę pozytywów. Zresztą, wszyscy pomogliście mi je sobie stworzyć.

I tak pewnie byłoby mi dane spędzić roboczy wieczór, który nieoczekiwanie zmienia się w terapię grupową, pełną relacji o ostatnim pobycie w piździe. Takiej prawdziwej piździe, z ciała. W briefing informacyjny na temat  pewnego pojeba, o którym od pierwszego wejrzenia wiadomo że pojebem jest- ale że aż takim, tego się nie spodziewałem. To jedna z tych wiadomości, po usłyszeniu których powinieneś chcieć zabijać i przegryzać gardła, ale w rzeczywistości nie chce ci się nawet pierdnąć. Bo czy to ma w ogóle sens? Czy jest sens ruszać w tej sytuacji paluszkiem?

Niczego nie żałuję, nawet tego, że wczorajsza kolacja miała zbyt wiele kalorii. Bo w końcu była to fajna kolacja. I noc też była fajna, i środa była fajna, we środę wspominałem najfajniejsze eventy 2009 roku, wszystkie słodowieckie piosenki, Kubę, kwietniowy weekend, pierwsze dni Barcelony, noce nad latami walk, pojednania wiosenne, pojednanie listopadowe, i wielu innych, a o niefajnych eventach nie myślę. Bo nawet mam trochę nadziei, że black lista zbieleje.



skomentuj (0)

Początek lat dziewięćdziesiątych /16/ 2010-01-17 13:59:28

Niedziela, 28 marca 1993 rok

O Boże! On był dzisiaj w Kościele i ja też tam byłam i widziałam go i jakby na to nie spojrzeć to miałam pecha. A pozatym jestem głupia. Wychodząc z Kościoła podchodziłam do Marcina. Co z tego, że podchodziłam jak nie podeszłam. Arek był pierwszy. CHciałam się tylko zapytać czy Marcin będzie w domu w środę, ale głupio mi było podejść bo dziwnie bym chyba wyglądała ze łzami w oczach i rękoma trzęsącymi się jak galareta i drżącym głosem. Słyszałam jak szli za mną, ale nie mogłam się obejrzeć bo czułam, że nogi robią mi się jak z waty. I w tym tkwi właśnie moja głupota, ale nie umiem inaczej. A zresztą co to kogo obchodzi. Acha! Marta miała piękną czapeczkę extra. Marcin miał dać coś mi dzisiaj dać, ale nic z tego nie wyszło. Jak zwykle! Cześć!

Czwartek 1 kwietnia 1993 rok

Byłam wczoraj o szóstej. Tak jak powiedziałam. On otworzył mi drzwi, a ja mówiąc szczerze nie bardzo wiedziałam co zrobić. No z trudem ale przeżyłam. Marcin powiedział że przyniesie mi deskorolkę i tę czapkę o którą go prosiłam. Od 5,30 tzn 16,30 tfu 17,30 w oknie i czekałam, czekałam, czekałam i co z tego. Wszystko O'K. POjawił się gdzieś ok. 22,05 i powiedział że poda mi to przez okno i kupa. Do 24,00 w czapie, szaliku, rękawiczkach spałam na parapecie z głową w stronę okna mojego wspaniałego, dowcipnego sąsiada Marcina J. Byłam wczoraj, a właściwie dzisiaj już tak chorobliwie wściekła, iż obawiam, że gdybym spotkała go to obcięłabym mu te wszystkie wystające części ciała (no może nie wszystkie). Tak więc byłam zmarznięta, wściekła że olał sobir wszystko (bo tak to wyglądało). Ale jak się dzisiaj tzn. w piątek okazało miał być to kawał. DZIĘKI!!!!

(na górze strony seria wierzgających kresek z dopiskiem TAK WYBIJAŁO MOJE SERDUCHO JAK ZOBACZYŁAM MARCINA W RĘCZNIKU OD PASA W DÓŁ)

skomentuj (1)

A może to jest jakiś pomysł? 2010-01-13 21:05:24

Titi 19:40:53
śniło mi się, że dostałem od ciebie paczką twoją drugą książkę. miała tysiąc pięćset stron.
Titi 19:41:03
na okładce był martwy kurczaczek.
Titi 19:41:04
:]
Titi 19:41:09
nie pamiętam tytułu.
Ja 21:04:15
:D

skomentuj (4)

Księga Gości

statystyka